(Paweł Fischer-Kotowski, 26/06/2008)
Podczas środowej sesji Rady Miasta rozgorzała gorąca dyskusja. Inwestor, który dotąd dzierżawił plac, chciałby go kupić: - Koszty inwestycyjne, jakie ponieśliśmy w związku z tym placem to ok. 800 tys. zł. Chcielibyśmy, żeby teraz stał się naszą własnością.
Opus 2 Investment, właściciel Drukarni, płaci rocznie 31 tys. zł za dzierżawę tego terenu. I mimo, że nie jest on jego własnością, postawił na nim ławeczki, zainstalował kanalizację i wybudował fontanny. Teraz chce mieć go na własność, by - jak sam przyznaje - móc zaciągnąć kredyt na kolejne inwestycje. – Dlaczego miasto ma zmniejszać ryzyko związane z podjęciem działalności przez tę firmę? – pytał Jacek Bukowski z Klubu Radnych „Lewica”.
Radni obawiali się, że plac zostanie odgrodzony albo zabudowany. - Zapewniam, że nie chcemy tego zrobić, jesteśmy gotowi zagwarantować to w odpowiedniej formie - przekonywał Thorsten Brudigam, przedstawiciel firmy. - Ten projekt to element rewitalizacji miasta, zależy nam na tym, żeby był to publiczny plac, żeby ludzie mogli z tego terenu korzystać.
Nie przekonuje to jednak Piotra Króla z Klubu Radnych „Prawo i Sprawiedliwość”: - Pamiętajmy, że to drugi pod względem wielkości plac przy głównej ulicy miasta, optymalnie kiedy jest to plac miejski.
Podczas dyskusji pojawiły się wątpliwości prawne dotyczące warunków, na jakich miałby zostać sprzedany teren. Radni przegłosowali wniosek Jacka Bukowskiego o przełożeniu głosowania nad uchwałą na kolejną sesję.
- Należy szanować każdego inwestora, który pojawia się w naszym mieście, bo nie mamy ich aż tylu, żeby kręcić nosem - przekonywał Michał Sztybel, radny PiS. – Rozsądek każe zgodzić się na sprzedaż tego placu.
Keine Kommentare:
Kommentar veröffentlichen